Lodowce w Austrii

Zakładamy, że większość z Was wyczekuje pierwszego opadu śniegu jak pierwszej gwiazdki w Wigilię. My tak mamy, bo przecież nie ma nic przyjemniejszego niż zjazd na nartach czy desce po kilkumiesięcznej przerwie. Na szczęście, okres oczekiwania można nieco skrócić wybierając się na lodowiec, nawet w okresie letnim. Ciekawym rozwiązaniem są lodowce w Austrii, przede wszystkim ze względu na niewielką odległość od Polski. Przykładowo, z Warszawy do Pitztal dojedziecie w około 13 godzin. Jest to napewno kusząca propozycja, lecz niekoniecznie najtańsza.  Wyjazdy do francuskich sąsiadów mają znacznie korzystniejsze ceny, nawet w dość wysokim sezonie.
Dodatkowo przyzwoity śnieg trzyma tylko rankiem, potem jeździmy po letnim "slushu".
W Austrii mamy aż 8 regionów narciarskich do wyboru. Większość z nich to raczej małe pod względem ilości km ośrodki, natomiast bardziej istotne jest to, że są to miejscówki całoroczne. Zapewne rozmarzyliście się już wyobrażając sobie jazdę na desce czy nartach w środku lata, nie burzymy więc tej wizji i skupiamy się na pozytywnych aspektach lodowcowych wojaży.

Jak wspomnieliśmy wyżej, ogromnym plusem jest niewielka odległość z Polski do Austrii.  Podróż jest krótsza o około 10 godzin niż wycieczka we francuskie Alpy.

Tyrolskie Lodowce

Tyrolskie lodowce (jak zresztą większość lodowców ;)) mają niewielkie nachylenie stoku oraz dużą szerokość tras, dzięki czemu jazda sprawia ogromną przyjemność dając uczucie poruszania się prawie jak po lotnisku. Widoki ze szczytów (z reguły musimy wbić się powyżej 3000 m) pozostają w pamięci na długo. Wadą na pewno są treningi kadr narodowych przez co stoki są znacznie węższe.

W związku z niewielkim nachyleniem, tereny te słyną również ze znakomitych miejsc do uprawiania narciarstwa biegowego. Może to być zatem doskonałe miejsce do treningu przed sezonem. Jak pisaliśmy: z reguły można jeździć do południa, potem robi się zbyt miękko. Dlatego nie polecamy wyjazdów osobom nastawionym na jazdę, a raczej na chillowo spędzony tydzień. Skipassy i zakwaterowanie są też  drogie.

Największy ośrodek na Lodowcu w Austrii

Największym ośrodkiem narciarskim na lodowcu w Austrii pozostaje bez wątpienia Stubai, posiada ponad 20 tras o łącznej długości 40 km. Jak to bywa u naszych zachodnich sąsiadów, większość ośrodków jest bardzo nowoczesna i niezawodna.

Solden słynie ze znakomitych tras dla początkujących, ale też zaawansowani znajdą trasy dla siebie. Nie bez przyczyny na początku sezonu organizowany jest tutaj Puchar Świata (czyli śniegu tutaj nie brakuje). Dodatkowym atutem są trasy połączone z położonymi niżej odcinkami, dlatego w sezonie zimowym na pewno jest co robić.

Pitztaler Gletscher jest najwyżej usytuowanym ośrodkiem sportów zimowych na terenie Austrii - niektóre trasy biegną na wysokości 3340 m n.p.m. Ponad 17 km tras (z 37 km) oznaczonych jest jako trudne, dlatego bardzo często można tu spotkać kadrowych zawodników przygotowujących się do sezonu. Żeby znaleźć się na lodowcu należy przetransportować się specjalną podziemną kolejką.  W Pitzal lubią Polaków, a ceny są nieco bardziej przystępne.

Kaunertal uchodzi za najmłodszy lodowiec Austrii. Tasy są bardzo szerokie, dzięki czemu ciężko tu o tłok. Dodatkowo można znaleść naprawdę dobre miejsca na freeride. Co ciekawe, często nawet pod koniec dnia nie są rozjeżdżone. Na plus działa fajny snowpark, minusem jest konieczność długich dojazdów z miejsca zakwaterowania (park narodowy i brak zakwaterowań na i nieopodal stoku).

Z powodu dużej wysokości nad poziomem morza znacznie przeważać będą orczyki (turdno jest zamontować słupy dla wyciągów krzesełkowych w lodowcowych warunkach).

Pogoda lubi nas zaskakiwać i jak sami widzicie „zima” zaczyna się już coraz później. Krążą plotki, że jak tak dalej pójdzie to niewiele zostanie z lodowców i pozostaną nam bardzo wysokie partie górskie, albo zamknięte hale ze sztucznym śniegiem. Dlatego warto korzystać póki jest możliwość. Ostrzegamy: tego typu wyjazdy są bardzo uzależniające! Niestety potrafią zrujnować każdą kieszeń. Lepiej chyba spędzić z nami całą zimę! :)